Czerwone wino a anemia

Wystarczy kilka chwil, żeby wyszukiwarka internetowa ochoczo zwróciła nam wyniki stron internetowych, na których autorzy zachęcają nas do sięgania po czerwone wino, po to aby uporać się z anemią z niedoboru żelaza.

Mało tego, w materiałach pochodzących z kampanii „Hematologia – poznaj choroby krwi”, której partnerami są naprawdę merytoryczne organizacje naukowe, możemy znaleźć między innymi takie zdanie:

„Dobrze jest do głównego posiłku wypijać niewielką ilość czerwonego wytrawnego wina gronowego.”

No cóż… Skonfrontujmy te informacje z dostępną wiedzą naukową!

Problem anemii na świecie

Trzeba na początku powiedzieć, że problem jest poważny, ponieważ niedobory żelaza są najpowszechniej występującym deficytem pokarmowym. Niedokrwistość z powodu niedoboru żelaza dotyczy globalnie blisko 25% populacji. Nie powinno nikogo zatem dziwić, że szukamy w internecie informacji w jaki sposób dieta, w tym także czerwone wino, może wpłynąć pozytywnie na nasze ustrojowe zasoby żelaza.

Czy czerwone wino jest bogatym źródłem żelaza?

Muszę jednak rozczarować te osoby, które ze względu na czerwony kolor wina, przypominający ubarwienie naszej krwi, upatrują w nim lekarstwa na poprawę parametrów związanych z gospodarką żelaza.

Po pierwsze, w 100 ml czerwonego wina znajdziemy średnio około 0,5 mg żelaza. Czy to dużo? Zależy co będzie naszym punktem odniesienia. Dla porównania, w podrobach, np. w wątrobie wieprzowej znajdziemy blisko 19 mg żelaza. Nawet jeżeli spojrzymy na produkty roślinne, np. na kaszę jaglaną, to w 100 g znajdziemy około 5 mg żelaza. Czyli jak łatwo zauważyć, istnieje mnóstwo produktów, które zawierają zdecydowanie więcej żelaza niż czerwone wino.

Czy żelazo z czerwonego wina jest łatwo przyswajalne przez nas organizm?

W całej tej dyskusji kluczowym zagadnieniem jest nie tyle ilość, co biodostępność żelaza. Oznacza to, że porównując ze sobą dwa różne produkty (np. roślinny i zwierzęcy) o hipotetycznie takiej samej ilości żelaza, do naszego organizmu przedostanie się zupełnie inna ilość tego pierwiastka, właśnie ze względu na jego zróżnicowaną wchłanialność.

W skrócie, żelazo w produktach żywnościowych występuje w dwóch formach – niehemowej oraz hemowej. Ta pierwsza forma żelaza występuje zarówno w produktach roślinnych jak i odzwierzęcych. Natomiast żelazo hemowe, którego głównym źródłem jest mioglobina oraz hemoglobina, występuje tylko w produktach odzwierzęcych, przede wszystkim w mięsie. Co najważniejsze, żelazo hemowe charakteryzuje się bardzo wysoką biodostępnością (od 15 do 35%) i jest mało podatne na wpływ czynników antyżywieniowych. Z kolei żelazo niehemowe odznacza się mniejszą wchłanialnością w naszym przewodzie pokarmowym, a jego biodostępność jest dodatkowo zależna od innych składników żywieniowych. W przypadku naszego czerwonego wina mamy do czynienia z żelazem niehemowym, czyli tą mniej wchłanialną wersją, a ponadto czerwone wino jest źródłem polifenoli. 

Czym są polifenole i jaki jest ich wpływ na przyswajanie żelaza?

Polifenole to bioaktywne składniki pochodzenia roślinnego, które wywierają teoretycznie korzystny efekt zdrowotny na nasz organizm, dlatego też oczywiście w ogólnym rozrachunku są przez nas pożądane, jednak, w kontekście biodostępności żelaza, obecność polifenoli w żywności traktujemy jako czynnik antyżywieniowy, ponieważ utrudniają one wchłanianie żelaza niehemowego w naszym przewodzie pokarmowym.

Czerwone wino vs białe wino

W jednym z badań wykazano, że wchłanianie żelaza z czerwonego wina było nawet 3-krotnie niższe w porównaniu do jego białego odpowiednika. Warto dodać, że testowane czerwone wina charakteryzowały się blisko 10-krotnie wyższą zawartością polifenoli niż białe wino. W sytuacji, gdy czerwone wino zostało wypite razem z posiłkiem okazało się, że żelazo z posiłku zostało wchłonięte w o połowie mniejszej ilości w porównaniu do sytuacji, gdy ten posiłek został popity wodą lub białym winem.

Podsumowanie
Czerwone wino nie jest dobrym źródłem żelaza. Co więcej, może utrudniać wchłanianie żelaza niehemowego z innych produktów, które znajdują się w naszej diecie.

Bonus, czyli gdzie potencjalnie swoje źródło ma ten mit?

W 1963 roku, czyli wtedy gdy etiologia hemochromatozy nie była jeszcze do końca poznana, bostoński lekarz Richard MacDonald założył, że czynnikiem odpowiedzialnym za przeładowanie żelazem jest dieta, a nie predyspozycje genetyczne.

Wydedukował on, że wśród mieszkańców Rennes we Francji powszechnie występuje problem przeładowania żelaza. Według podanych przez niego informacji dzieci zamiast wody popijały cydr, a nieco starsi mieszkańcy umilali sobie czas popijaniem dużych ilości wina, w szczególności w ciepłe dni. Uwaga – wypijali minimum 5 litrów wina dziennie. Mam nadzieję, że autor nie miał w tym miejscu na myśli dzieci.

Richard MacDonald przeanalizował zawartość żelaza w winie pochodzącym z różnych regionów, w tym Rennes. Według jego obliczeń cydr w 1 litrze dostarczał około 16 mg żelaza, a wino 10 mg. Przy założeniu, że mieszkańcy faktycznie wypijali 5 litrów trunków dziennie, dostarczali w tej postaci żelazo odpowiednio w ilości 80 i 50 mg dziennie. Nawet po uwzględnieniu ograniczonej biodostępności omawianego pierwiastka jego kalkulacje wskazywały na to, że ta hipoteza może być wiarygodna.

Dzisiaj wiemy już jednak, że głównym czynnikiem odpowiedzialnym za przeładowanie żelazem jest hemochromatoza pierwotna, czyli choroba uwarunkowana genetycznie, w której osoba dziedziczy 2 kopie zmutowanego genu HFE (najczęściej C282Y) – po jednej od każdego z rodziców. Gen HFEodpowiada za kontrolę wchłaniania żelaza w komórkach nabłonka jelit. Stąd problem nadmiernego wchłaniania żelaza i wtórnie przeładowania organizmu tym pierwiastkiem.

Oczywiście w przypadku osoby z mutacją tego genu, picie czerwonego wina w takich ilościach może sprzyjać odkładaniu żelaza. Pewnie mogłoby też zwiększyć w jakimś stopniu zasoby żelaza u osoby z problemami z gospodarką żelaza, ale jest to mało rozsądny i ryzykowny pomysł.

Literatura

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *